01234567

Azad Garadereli "Ostatnia Zapałka". Opowieść.

Strona główna » Ciekawe Dodano: 2018-10-23

Azad Garadereli

 

 

 

 

OSTATNIA ZAPAŁKA

 

 

 

Opowieść

 

 

 

Dwadzieścia dni po zakończeniu tego opowiadania

w tragicznych okolicznościach zginął polski prezydent Lech Kaczyński.

Podjąłem więc decyzję

o poświęceniu danej opowieści

pamięci tej kochającej wolność osobie. Zdarzyło się przypadkiem,

że matka zmarłego prezydenta

też ma na imię Jadwiga. Ale proszę tych, którzy czytają te wiersze wymówić słowa „poświęcam pamięci...” po ciuchu ponieważ pani

Jadwiga nie wie, że jej syn nie żyje.

 

 Autor

 

 

 

 

Wszedł do ciemnego pokoju. Przy wejściu potknął się o coś i upadł. Powstrzymał się od przeklinania i wsunął dłoń do kieszeni, aby wyciągnąć pudełko z zapałkami. Usiadł w kucki, ostrożnie otworzył pudełko, wyjął zapałkę, zapalił ją i pokój się oświetlił. Pierwszą rzeczą, która wpadła mu w oko, było to, na co wpadł: skórzana teczka o kolorze kawy, którą zawsze ukrywał za jukiem1. Z zaskoczenia i zdziwienia aż oczy mu wyszły na wierzch. Mruknął cicho: – Jeśli dzieci wiedzieli, co w niej jest, dlaczego ją nie wzięli? Gdybyście nie wiedzieli ... o czym ja mówię!? Cóż, no ... niech to szlak, kto wyłączył prąd?.

Zapałka wypaliła się do końca, parząc palce mężczyzny. Ponownie wsunął rękę do kieszeni, aby zapalić nową zapałkę i zaczął się zastanawiać: „Przecież z powodu tej torby ryzykowałeś życie i odbyłeś długą podróż. W przeciwnym przypadku po powrocie z pracy mógłbyś pójść prosto do brzegu rzeki Araks2, do swoich dzieci, jak inni kolejarze ... Na co jeszcze czekasz? Idź, otwórz to gówno ... Jeśli ktoś zabrał, to cóż – trudno , a jeśli nie, to...”.

Teczka ta miała już trzydzieści pięć lat. Kupił ją w Baku3, kiedy pracował przy  studni naftowej. Po powrocie do wioski ta teczka stała się jego kasą. Wtedy pracował na kolejce, gdzie na początku i w połowie miesiąca otrzymywał „zaliczkę” oraz „zapłatę” i po zakupach dla domu, po wszystkich małych wydatkach, wrzucał do teczki resztę pieniądze – na czarny dzień. Bez względu na denominację, nie dotykał zawartości teczki. W ciągu ostatnich kilku lat parę razy chciał usiąść i przeliczyć oszczędności, ale nie miał odwagi. Zanim zapalił następną zapałkę, w ciemności dotknął zamek teczki. Ucieszył się – zamek był nienaruszony. Natychmiast zapalił zapałkę, pogrzebał w kieszeni i znalazł klucz (dobrze pamiętał gdzie on się znajdował), włożył do zamka teczki i przekręcił go. W tym samym momencie zapałka wygasła. W ciemności wsunął rękę do teczki. Kiedy palce dotknęły starannie poukładanych banknotów, on się uspokoił.

Chciał wziąć teczkę i wyjść. Zamarł na chwilę. Tak w ciemności aż  zesztywniał na środku domu. Zapalił zapałkę i odwrócił się do lodówki. Zwrócił się do niej z przemówieniem, tak jakby rozmawiał z człowiekiem:

– Tak, koleżanko, musisz mi wybaczyć, ciągle i bez przerwy wykorzystuję cię. Mówiąc między nami, byłaś uparta, jak prawdziwy mężczyzna, pracowałaś nieustannie. Jak trudno było cię kupić! Sprzedający Raszyd na początku nie poddawał się, powiedział wtedy: „Nie wolno ci, za mało pracujesz na kolei, a ja muszę wydawać lodówki weteranom”. Dałem mu czerwoną dziesiątkę4 na łapę, więc zamknął się. A czy wiesz, dlaczego cię kocham? W końcu jesteś naszą miejscową lodówką – jedyną taką w naszym domu! Tak, tak, lodówka pod nazwą „Baku”. Och, pieprzony świat!

Wyrzucił na podłogę dawno spaloną zapałkę i zapalił nową. Pierwszą rzeczą, która wpadła mu w oko w błysku świata był telewizor, ale poszedł w kierunku kołyski, która stała na środku pokoju, położył dłoń na jej rzeźbionej desce.

– Tak, kiedy cię kupiłem, wydawało mi się, że cały świat był mój. Po trzech córkach narodził się syn, ale okazało się, że on ... Co mogę zrobić? Ty również starałaś się z całych sił obdarzyć mnie przyjemnymi chwilami ... Więc nie obrażam się na ciebie. Dziękuję.

Odwrócił się do telewizora, żeby „porozmawiać” z nim, ale w tym momencie ostatni błysk zapałki sparzył mu palce. Próbował zapalić nową – nie udało się. Jeszcze jedną – tak samo. Trzecia próba zakończyła się sukcesem. Podszedł do telewizora.

– Pamiętasz, kupiłem cię w Megri5. Szef stacji Żora polecił mi porozumieć się z sprzedawczynią Anusz. A Anusz była nie głupią dziewczyną! Pewnej nocy zacisnęła mnie między swoimi udami tak mocno, że moje serce prawie nie zatrzymało się. Ojejku, kiedyś spuszczałem na nią połowę zarobku. (Odwrócił się do swojej teczki). W tych latach nie otwierałem cie, ponieważ część twojej zawartości szła na Anusz6. (Spojrzał w kierunku telewizora). Tak, stary, jak tylko przekroczyłeś nasz próg – stał się członkiem rodziny. Dobrze się bawiliśmy razem z tobą, razem witaliśmy poranek, razem żegnaliśmy wieczór. Jeśli nie brać pod uwagę kilka  niespodziewanych uszkodzeń, byłeś prawdziwym przyjacielem. Z honorem służyłeś nam. Hazy nie słyszał co mówiłeś, ale lubił patrzeć na twoje obrazy. Pożegnajmy się. Potarł policzek o ekran telewizora.

Dotykiem (zapałka już dawno wygasła) znalazł starą szafę. Stanął obok, zapalił zapałkę i przytulił tę pustą starą rzecz (dzieci zabrali całą jej zawartość) jak kobietę i zapłakał. To było nie do zniesienia, więc mruknął do siebie – Moja teściowa Gullu przekazała cię w ramach posagu dla córki, mojej Jadwigi ... Gullu była analfabetą, ale bardzo energiczną kobietą. Nikt nie był w stanie zbierać bawełnę tak sprytnie, jak ona. Ale biedna białogłowa nie miała szczęścia. Po powrocie z wojny jej męża Ganwy, urodziła im się córka, nazwano ją mianem Jadwiga. Moja Jadwiga! Często go pytali o niezwykłym imieniu Jadwigi. Na co on odpowiadał: „To jest imię małżonki króla Polski, była piękną kobietą, piękną i dobroczynną ... Poza tym ... W Polsce niemieccy faszystowscy byli gotowi mnie spalić z Żydami, gdyby nie polka o imieniu Jadwiga. Ja, jak wy, zapytałem tą dziewczynę, co oznacza imię Jadwiga? Więc powiedziała mi o królewskiej żonie ...”. Te słowa wyleciały z ust Ganwoja jak wróbli, i doleciały do okien KGB, w skutku czego biedny Ganwoj był zesłany na Syberię. Gullu została sama z Jadwigą w czterech ścianach. Z żalu i smutku mówiła: „Inni mężowie przywieźli z Niemiec mydło, złoto schowane w mydle, mundury żołnierskie, a mój mąż obróć kaszlu (mężczyzna był chory) przywiózł na naszą biedę także imię Jadwiga”. Tak, moja droga szafa, składaliśmy wewnątrz ciebie piękne sukienki, które kupowałem Jadwidze. Jak szczęśliwi byliśmy przez pierwsze lata naszego życia! Nawet dedykowałem ci wiersz. (Szloch). Doda?? bald? Yadviqa, Yana?? ald? Yadviqa, Buxa??  xald? Yadviqa,  B?s harda qald? Yadviqa?..7. Rzeczywiście, gdzie jesteś Jadwiga, gdzie? Oh ... oh ... oh ...  Ja – osioł, syn osła. Skusiłem się na nalewkę Anusz i jej tłusty uda, zmarnowałem swoją Jadwigę. Pojawiałem się raz w roku, a nawet wtedy przychodziłem jako lis do pułapki, aby szybko wyjechać do Megri. W takich warunkach biedna Jadwiga urodziła trzy dziewczyny i chłopaka Hazi. Syn stał się dla mnie karą. Waj, serce płonie w mej piersi! Czekaj, przecież za tą szafą coś przechowałem, mianowicie słoik nalewki z morwy8.

W ciemności znalazł butlę. Otworzył gumową pokrywę i dosłownie wlał jej  zawartość do gardła. Po wypiciu niemałej ilości napoju, westchnął głośno i opadł. Przez chwilę toczył się po podłodze, potem podniósł się i majacząc zatrzymał się przed lustrem przy oknie. Z drżącymi palcami zapalił zapałkę, pochylił się i przytulił wzorzystą toaletkę. Zaczął mruczeć głosem zrozumiałym tylko im samym: głosem, który był podobny do wycia suczki, która uciekła od całej paczki psów, głosem jąkającej wdowy, która pozostała bez męża.

„Ty też jesteś jedną z przyjemnych wspomnień mojego zmarnowanego życia. Czy pamiętasz, jak Jadwiga wystawnie siadała przed tobą? Przywiozłem dla niej z Baku perfumy „Czerwona Moskwa”. W całej wiosce tylko moja królowa miała takie perfumy. Kiedy psikała się tym zapachem przed wyjściem z domu, na przykład idąc na wesele lub święto, kobiety z całej wioski szalały z zachwytu. Nigdy publicznie nie stawałem z nią obok. Przecież była wyższa ode mnie na całą głowę. Zawsze martwiłem się o jej wysoki wzrost. Jadwiga o tym się domyślała, a zatem nigdy nie wkładała tych butów na wysokim obcasie, które kupiłem dla niej. Nienawidziła swojej matki, bo urodziła ją wysoką. (Jej matka była najwyższą kobietą we wsi). Nigdy nie zapomnę. Kiedyś tak się upiłem na weselu, że po raz pierwszy w życiu zamówiłem muzykę i zaprosiłem Jadwigę do tańca. Biedna wiedziała, że jeśli ze mną zatańczy – po wytrzeźwieniu pobiję ją, a jeśli nie zatańczy – pobije ją natychmiast i popsuje świąteczny nastrój imprezy. W tej rozpaczliwej sytuacji zaczęła tańczyć ze mną. Zawsze tańczę pod „Kinto”9, każdy w wiosce wie o tym. Nie każdy ma wystarczająco dużo ducha zatańczyć „Kinto”. Radzili sobie tylko biedacy Rustam i Ismichan. Ogólnie rzecz biorąc, zacząłem tańczyć i jednocześnie głosić swoją słynną meihanę10:

  • Alasan rus qızını, üst-başını çist eliyə,
  • Alasan erməni qızı özünü saa dost eliyə,
  • Alasan azəri qızı şirin canına qəsd eliyə…11

 

To ja zabrałem twoją duszę, a nie ty moją, Jadwigo. Puściłem z wiatrem twoje drogocenne życie. Za to Bóg mnie ukarał. Dał mi takiego nieszczęsnego syna Hazi. (Płacz) Jadwigo, o Jadwigo! Bez ciebie moje życie nie jest życiem. Co robić, nikt mnie nie pozostał. Ani ojciec, ani matka. Gdybym miał ojca lub matkę, ja wcale bym się nie wydostałem z Baku do tej przeklętej wioski. Gdybym ukończył moją Naftową szkolę techniczną, byłbym szanowanym człowiekiem. Może nawet poszedłbym na studia wyższe ... To wszystko twoja wina! Czego miałem szukać w tym odległym miejscu? Po południu pracowałem przy studnie naftowej, wieczorem chodziłem do szkoły technicznej, a sobotę i niedzielę spędzałem w bibliotekach i miejskich dyskotekach. Kiedyś, ja nieszczęsny, przybyłem z miasta do rodzinnej wioski i zobaczyłem cię blisko źródła Aszagybulag. Stałaś się prawdziwym pięknem! Pełne usta, mocne plecionki, wysoki wzrost. I oczy, oczy! Czy nie te oczy całkowicie mnie uwiodły? A przecież w Baku pełno jest wysokich dziewczyn ... W żeńskim akademiku, naprzeciwko naszego domu studenckiego, było ich tyle, co kur w kurniku. Ale nikt nie miał takich oczu. Nie miał i nigdy nie będzie miał! Nawet za tysiąc lat. Wszystko co było w tobie, Jadwigo, odpowiadało mojemu sercu! Ucinało, jak spawarka tnie żelazo. Nikt nie mógł spojrzeć w twoje oczy, jak niemożliwe jest spojrzenie na spawanie. Ale ja wytrzymałem, napatrzyłem się do końca. I byłem zafascynowany tymi oczami. A jeszcze twoje imię! Przeczytałem wiele książek. W jednej z nich (teraz zapomniałem nazwę i autora tej książki) było napisano, że Pani Jadwiga bardzo lubiła włościan, prosiła męża, króla polskiego, aby dobrze ich traktował. Król spełniał prośbę swojej dobrej wiernej żony. Jak tylko zobaczyłem cię przy źródle – zrozumiałem: musisz być moja. W wiosce wszyscy znali mój charakter. Wiedzieli, że chociaż byłem sierotą, kręciłem się w wielu zakątkach, ale w rzeczywistości byłem zasadniczy, nie odkładałem moich planów, potrafiłem władać tym, czego chciałem. To w rzeczywistości długa historia. Krótko mówiąc, powiem, że nasz dyrektor Sarhad muallim12 nie dał mi świadectwa o ukończeniu siedmioletniej szkoły, ponieważ pocałowałem jego córkę podczas lekcji. W końcu zwróciłem się do Komisji Okręgowej, napisałem, że „postąpiłem głupie, pocałowałem córkę tej osoby (ale  tak naprawdę, to ona pierwsza przytuliła się do mnie), popełniłem błąd, nie zrobię tego ponownie. Proszę wyjaśnić to naszemu dyrektorowi, niech mi da moje świadectwo”. Przyszli, sprawdzili i musiałem ponownie odbyć egzamin. Napisali ocenę, wydali świadectwo. A Sarhad muallim został usunięty ze stanowiska. Od tej pory nie pojawiałem się w wiosce. Lepiej, abym nie wracał. Wróciłem, jakby tylko dlatego, żeby cię zobaczyć nad źródłem wody i utknąć na zawsze w tym przeklętym miejscu”.

Powędrował ręką po podłodze i znalazł pełną butelkę wódki, podniósł ją do ust i wypił łyk. To dziwne, ale tym razem chmiel jakby odparował gdzieś. Chciał zapalić zapałkę, aby znaleźć pokrywkę, która spadła na podłogę. Zamarł na chwilę, pomyślał: „Przecież jesteś inteligentnym człowiekiem, wiesz, że alkohol jest palny”, a zatem szybko schował pudełko z powrotem do kieszeni. Znalazł w ciemności pokrywkę i zamknął butelkę. Potem potarł policzek o lustro i powiedział:

– Moja królowa, Jadwigo, Jadwigo! Poczekaj na mnie, wrócę do ciebie, ale muszę pożegnać się w tym domu jeszcze z jedną rzeczą...

W jakiś sposób dotarł do biblioteczki. Zapalił zapałkę, wyciągnął rękę i wyjął pierwszą przypadkową książkę, na którą trafił, otworzył ją w środku i zaczął czytać w świetle zapałki:

 

Zapamiętaj i ty każde moje słowo,

Staną się radą dla żywych,

Czyje życie jest schronieniem pod nazwą „śmierć”.

Kiedy będziesz opisywać swoją podróż,

Koniecznie napisz jakie drzewo znalazłeś tutaj,

Napisz, że zostało ono okradzione dwukrotnie …

 

Światło zapałki drgnęło i zgasło. „Boska komedia” – z hukiem zamknął książkę, padł na kolana przed półkami biblioteczki.

– Jadyszko, nasze gwiazdy szybko rozświetliły się i szybko wygasły. I wiesz, co było jednym z powodów? Otóż ta półka, te książki. Patrzyłaś na te książki tak, jakby byli wrogami. Kiedy tylko brałem w ręce książkę, zaczynałaś swoje! „Co znalazłeś w tym diabelstwie? Co, zamierzasz zostać naukowcem? Lepiej wstań i  przyczep druty do ogrodzenia, aby koźlęta nie wchodziły do ogrodu. Przynieś drewno opałowe, przestań się kręcić!”. Z początku żartowałem, myślałem, że jesteś o mnie zazdrosna. Kiedy cię przyciągałem do siebie, krzyczałaś, „Robiłam to już w nocy, ale teraz, pracuj. Popatrz, co inni chłopi robią i angażuj się w to samo”. A ja nie chciałem być jak inni mężczyźni. Po ciężkiej pracy na stacji kolejowej, chciałem się zrelaksować, kochać się z moją piękną żoną, a potem przejrzeć swoje ulubione książki. Ale ty mnie nie rozumiałaś. Twierdziłaś tylko jedno: „Wstań, zajmij się czymś”. Przecież otrzymywałem dobre wynagrodzenie. Dlaczego miałem siać? Mieliśmy dwie krowy, wystarczyłoby. Resztę można było kupić za pieniądze. Ale nie chciałaś tego zrozumieć. Kiedyś szukałem drugiego tomu „Les Miserables” i nagle zobaczyłem, że leży pod miską, w której ty wyrabiasz masło. Książka rozpadła się na dwie części. Wtedy po raz pierwszy podniosłem na ciebie rękę. I po raz pierwszy podczas okresu naszego małżeństwa zdradziłem cię. (Przed naszym ślubem wiele narobiłem w Baku, to nie dotyczyło naszych stosunków). Po pracy w Megri poszedłem do Anusz, pod pretekstem pożyczenia książki. Suczka czytała po rosyjsku. Ponadto wiele z tego, co czytała, nie zostało przetłumaczone na nasz język. Wziąłem od niej i przeczytałem po rosyjsku ostatnie powieści Czingiza Ajtmatowa. Dała mi „Prawo wieczności” Nodara Dumbadze13. Tego dnia Anusz dała mi też siebie. Kochaliśmy się do rana, cytowaliśmy przeczytane książki, znów wpadaliśmy do łóżka, nie w stanie byliśmy od siebie oddzielić. Ty, Jadyszko, nie potrafiłaś tak! Ty, Jadyszko, nienawidziłaś moich książek!”.

W głowie mu się kręciło. Miał mdłości. Mocno oparł się na półce, aby nie rozbić się. Znów otworzył butelkę wódki, wziął łyk i wrócił do szafy. Zapalił zapałkę. W tej samej chwili płonął zielony płomień i od razu pogasł. Uświadomił sobie, że jego głęboki oddech rozpalił się w powietrzu. Zatrzymał się przed biblioteczką. Pogłaskał książki palcami na półkach.

– Dałyście mi ogromną radość w tym życiu. Wraz z męczeniem. Było tyle radości, że dusiłem się jej ogromem. Człowiek doświadcza radości i smutku. Ale zmusiłyście mnie do zapomnienia o mojej samotności, powrocie do tej wsi po niedokończonej szkole technicznej, ciosach, jakie otrzymałem od mojej bezgranicznie ukochanej Jadwigi, w zamian dałyście mi dużo radości. Taka radość wystarczy na cały pułk ludzi takich jak ja. Dzięki wam poznałem Robinsona Crusoe, Guliwera, Hudajara beja14, Mammadgasan kiszi15. Poznałem także poezję Adama Mickiewicza, który urodził się w rodzimym kraju imienników Jadwigi, przeczytałem jego piękne wiersze. (Uderzył w książki dłonią) To wy oddaliłyście Jadwigę ode mnie, sprawiłyście, że moja królowa stała się ponura, zniszczyłyście moje życie ... wy ... wy …

Zapłakał. Znalazł butelkę i wypił ostatni raz. Potem pomyślał o czymś, polał  półki resztą wódki, wyciągnął pudełko z kieszeni, otworzył je, aby dostać zapałkę i zamarzł, jakby nie żył. Pozostała jedna zapałka. „Co ja zrobię, jeśli nie zapali się? O, nie, jeśli się nie zapali, oszaleję. Boże, pomóż!”. Zapałka zapłonęła od razu, ogień natychmiast otoczył cały dom. Z radością chwycił brązową skórzaną teczkę, zamierzającą uciec z domu, ale tu wśród płomieni usłyszał głos.

– Hej! Be-Be-Be!

To był Hazi. Zwinął się w kłębek w kącie pokoju. Jak on przyszedł, kiedy przyszedł – ojciec nic nie zauważył. Być może kolejarze na brzegu Araksu powiedzieli, że ojciec po wyjściu z pracy, wrócił do wioski, i otóż biedny synek przybiegł za nim.

  • Hazi! – krzyknął ojciec i podbiegł do małego.

Ojciec i syn poparzeni płomieniami, wybiegli drzwiami. Hazi udało się w ostatniej chwili złapać brązową teczkę, która spadła z rąk jego ojca.

 

 

* * *

 

Kiedy dotarli na cmentarz imienia Mirza Haszim16, w płonącym domu coś wybuchało jak pocisk. „To są słoiki z piklami, które dzieci przygotowywały na zimę”, – pomyślał i zapiął guziki grubej kolejarskiej kurtki, którą założył na marynarkę, aby uchronić się przed zimnym wiatrem listopada. Zatrzymali się przy  jednym na świeżo pomalowanym grobowcu, widocznym nawet w ciemnościach. Mąż chciał pożegnać się ze swoją żoną, ale Hazi pociągnął ojca za rękaw, machnął rączkami w sposób zrozumiały tylko dla nich obojga, a potem wskazał palcem na płonący dom i tak, jakby zwracał się do ojca z pytaniem, mruknął swoje zwykłe „e-be-be”. Ojciec był dość pijany, poza tym, w ciemnościach nie potrafił zrozumieć gestów syna. Gdy jednak zebrał się, w jakiś sposób zrozumiał, co syn chce powiedzieć. Hazi zapytał: „Chłopi powiedzieli, że za parę dni wrócimy do wioski, nasza armia pójdzie na ofensywę i wygoni Ormian z naszych teren. Dlaczego spaliłeś nasz dom?”.

Mężczyzna gorzko uśmiechnął się, za pomocą gestów porozumiał się ze swoim synem, a potem odezwał się tak głośno, jakby chciał żeby go słowa usłyszeli wszyscy zmarły śpiące w grobach, a zwłaszcza Jadwiga:

– Wszyscy kłamią! Czy kiedyś odbieraliśmy z powrotem to, co oddawaliśmy!? Zawsze dostawaliśmy kopniak w tyłek ...

 

Jakiś czas później ormiańsko-rosyjskie czołgi ruszyły w kierunku spalonej wioski17.

 

 

 

Marzec, 2010

 

Przełożyła z języka azerbejdżańskiego Dr. Hijran Aliyeva.

 

Korekta: Marek Kurek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przypisy:

 



1  Juk – torba podróżna.

3  Baku – stolica Azerbejdżanu.

4  W czasach ZSRR wartość dziesięciu rubli równoważyła 10 współczesnych dolarów.

5  Megri – miasto znajduje się w rejonie Zangezur w Zachodniej części Azerbejdżanu,.(obecnie jest terenem Republiki Armenia).

6  Anusz jest pospolitym żeńskim ormiańskim imieniem.

7  Tłum. z języka azerbejdżańskiego: Usta Jadwigi – miód/ Policzki Jadwigi – róże/ Na szyje Jadwigi – pieprzyk/ Gdzie jesteś Jadwiga, gdzie? ...

8  Morówka – wysokoprocentowy alkohol, (podobny do wódki lub brandy),  produkowany w różnych regionach Kaukazu,  za pomocą destylacji zacieru z owoców czarnej i białej morwy.

9  Kinto –  taniec narodów Kaukazu.

10 Meihana — rywalizacja poetycka. Przypomina nowoczesny rap.

11 Tłum. z języka azerbejdżańskiego: Ożenisz się z Rosjanką – będziesz żyć w czystości / Ożenisz się z Ormianką – stanie się twoją przyjaciółką / Ożenisz się z Azerką – zabierze twoją duszę.

12 Dosłowne tłum. z języka azerbejdżańskiego – Nauczyciel. Często używa się przy zwrocie do wykształconych i szanowanych osób męskiej płci.

13 N. Dumbadze – gruziński pisarz.

14  Postać słynnego działa literackiego wybitnego azerbejdżańskiego pisarza Dżalil Mehmed Guluzade „Danaba k?ndinin hadis?l?ri”(pol.: Wydarzenia z wioski Krowogłowych).

15  Jak wyżej.

16 Nazwa starożytnego cmentarza wokół Górskiego Karabachu w rejonie Zangelan.

17   Wydarzenia te, odnotowane w opowiadaniu, zostały zaczerpnięte z historii konfliktu Karabaskiego, prowadzonego przez Armenię przeciwko Azerbejdżanowi od 1988 r. do chwili obecnej.