01234567

Azad Garadereli "Mleczne Rzeki". Opowieść.

Strona główna » Polecamy Dodano: 2018-10-23

Azad Garadereli

 

 

MLECZNE RZEKI

 

 

Opowieść

 

 

 

 

Niech będzie przeklęty ten, kto mnie zobaczy,

 Przeklęty to ten, kto mnie zobaczy, a nie przeczyta.

Przeklęty to ten, który przeczyta, a nie spełni!

 

(Nagłówek na jednej z kamiennych inskrypcji)

 

 

 

Niech Bóg pomaga każdemu w jego sprawach. Nasza rodzina przeżywała trudne czasy. I to w najgorszy sposób. Wszystko za coś byśmy nie brali, płonęło i paliło się. Jak tylko moja siostra dostała pracę, wybuchł pożar w centralnym biurze jej firmy. Obawiając się bankructwa, kierownictwo firmy zwolniło połowę swoich pracowników, w tym gronie okazała się i moja siostra … Z kolei ja, dzięki Bogu jak tylko przez dziesięć dni zacząłem pracować jako sprzedawca w sklepie z butami w centrum handlowym „Bina”, który należał do syna wuja mojej matki (niech mu się zamkną wszystkie drogi w biznesie) w Urumczi1 oszukał niejakiego ujgurskiego Turka na dziesięć tysiące dolarów i uciekł do Baku, a tamten nie odpuścił mu i mając mocne dowody w rękach powiadomił naszą policję o incydencie. Zamknęli go do więzienia, skonfiskowali jego własność, a ja pozostałem bez niczego.

Co można powiedzieć o takim fatalnym losie? Naszego ojca, sukinsyna, nawet twarzy nie widzieliśmy, a biedna matka od prania ubrań obcych ludzi straciła kolor skóry na dłoniach, tak jakby zamiast nich miała parę drewna. Jeszcze dobrze, że miała te ręce, inaczej zmarlibyśmy z siostrą z głodu. W gnębieniu nieszczęścia przekląłem zmarłego ojca, po którym zostało nam dwupokojowe mieszkanie w starym pięciopiętrowym budynku z kamienia w 7-ej dzielnicy  miasta. To wszystko. Moja siostra opuściła szkołę po dziewięciu latach studiów, a mnie z trudem udało się uzyskać świadectwo o ukończeniu szkoły. (Przyrzekam, uczyłem się, jak mogłem, ale tylko w szkole praktycznie nic nie było nauczane... Moi koledzy z klasy nawet nie przychodzili do szkoły. W 11-ej klasie na zajęciach zostawało nas tylko kilkoro biednych dzieci. Reszta chodziła na korepetycje – do naszych nauczycieli,aby przygotować się na studia wyższe.  Czyli nawet gdybym chciał, nie mogłem uczyć się na ich poziomie.) Po pięciu lub sześciu miesiącach muszę iść do wojska. Połowa mojego serca zostanie z moją matką i siostrą. Jak będą żyć, co będą jeść? Żyłem więc w moich smutnych myślach i nagle Bóg nieoczekiwanie przyniósł nam szczęście.

Pewnego dnia właścicielka domu jednej zamożnej rodziny, która wykupiła całe piętro naszego domu, gdzie matka sprzątała i prała ubrania, dała jej beczkę mleka. (Nie wiem, czy kiedykolwiek widzieliście te mleczne beczki, zawierające 40 litrów mleka i są wykonane z duraluminium, aby mleko w nich nie skwaśniało. Czy wiecie, skąd to wszystko wiem? Moja matka pochodzi z Szamachy2, gdzie mieszkają dziadek i babcia, tam widziałem te beczki, gdy od czasu do czasu odwiedzaliśmy ich. Moja babcia trzymała w nich wodę. Pod koniec tygodnia, z zsiadłego mleka, które fermentowało się przez tydzień, ubijało się masło.) Mama zawołała mnie i przynieśliśmy beczkę do domu. Zadowolona ugotowała mleko, przelała je w słoiki i sfermentowała. A ja zebrałem wszystkie te słoiki w torbę i przeniosłem je na rynek na sprzedaż. W rezultacie zarobiliśmy dobre pieniądze. W każdy piątek otrzymywaliśmy beczkę mleka. Po pewnym czasie moja matka zaczęła rozcieńczać mleko, na jedną beczkę mleka – półbeczki wody, i nasze dochody wzrosły proporcjonalnie. Byliśmy obsypani pieniędzmi Zaczęliśmy lepiej jeść, kupiliśmy nowe ubrania.

Za każdym razem, gdy szedłem na górę, aby pomóc mamie znieść beczkę mleka, spotykałem się z gospodynią. Ta kobieta w wieku 35-40 lat była bialutka jak bawełna. Co tam bawełna, jej ramiona, pół otwarta pierś i nogi były tak samo białe jak mleko w beczce. Za każdym razem, gdy z trudem wynosiliśmy pełną beczkę z mieszkania, mama żegnała się z obfitymi błogosławieństwami: „Dziękuję, niech w pani domu niczego nie zabraknie, niech Bóg obdarzy pani wszystkimi owocami życia, aby wszystkie pani problemy zostały rozwiązane, zanim pojawią się, aby pani życie kwitło jak kwiat, niech obfitość nigdy nie opuści pani domu ...” I jak mama potrafiła znaleźć takie słowa i błogosławieństwa, a nawet zdołała powiedzieć je wszystkie w ciągu kilku minut, kiedy opuszczaliśmy mieszkanie. A gospodyni, słuchając tych wszystkich słów, patrzyła na nas, jakby ona stworzyła świat …

Ale piękno tej kobiety było dalekie od mojej matki. Mama była piękna z natury, a bogata gospodyni była po prostu zadbana i miała makijaż. Ale jej skóra była śnieżnobiała, tak jak matka nazywała ją księżycową skórą …

... Za jakiś czas przestaliśmy chodzić na bazar. Sprzedawcy sami przychodzili i zabierali zsiadłe mleko z domu. Mama zwiększyła ilość wody w mleku i odpowiednio zwiększyły się nasze zyski.

Pewnego dnia, kiedy ciągnęliśmy beczkę, nie mogłem powstrzymać się i prosto  na schodach zapytałem:

  • Skąd oni biorą tyle mleka?

Moja matka zadrżała, przyłożyła dłoń do moich ust i przekrzyknęła:

  • Bądź cicho!

Zamilkłem, ale pytanie zamarło na moich ustach. Patrząc na mnie, otarła pot ze swojej twarzy i powiedziała:

– Jej mąż ma farmę ... duże stado owiec, wielbłądy. Kupili duży kawałek ziemi i otworzyli tam farmę. A on sam także pracuje jako wiceminister. Ale nie mają dzieci. Tak i żyją w dwójkę. W każdy piątek przywożą do nich dwie beczki mleka. Wiedząc o tym, jak ciężko nam się żyje, postanowili zamiast pieniędzy płacić nam beczką mleka. Niech Bóg im pomoże …

Słowa były zbędne. Bóg dał nam pomocną dłoń przez tę rodzinę, więc nie było potrzeby wchodzenia w ich sprawy. I ja się zamknąłem.

W godzinach porannych jedliśmy ryż na mleku, w dzień – śmietanę, wieczorkami – kefir. Widziałam, jak moja siostra staje się coraz ładniejsza, a moja mama każdego dnia stawała się coraz piękniejsza. A ja sam? Z zarośniętego niezgrabnego faceta, zamieniłem się w szczygla. (Wcześniej byłem tak chudy, że mogłem przewrócić się nawet od lekkiego pstryczka.) A teraz jestem tak odważny, że nawet próbowałem rozmawiać z mijającymi dziewczynami. Stopniowo stawaliśmy na nogi.

Nasz sąsiad, Nadżib-kiszi, zwracając się z szacunkiem do mojej matki, prosił:

– Siostro, wieczorami zaczynam postne posiłki twoim zsiadłym mlekiem, proszę daj mi trochę gęstszego.

Nadżib Efendi, który kilka lat temu przyprowadził się z Turcji i wynajął mieszkanie obok, zamieniając na przemian słowa tureckie i azerbejdżańskie, prosił matkę:

– Siostro, masz wspaniałe zsiadłe mleko ... Moja żona nie chce jeść nic innego ... utrzymujemy post, a więc możemy jeść tylko postne dania …

Czułem się coraz lepszym i to mnie nakręcało. Przecież teraz byliśmy ważnymi osobami w dzielnicy, ludzie zaczęli się z nami liczyć.

 

 

***

 

Mama zajęła się sobą. Tfu-tfu, aby ją nie zauroczyć, była po prostu pięknością. (Nu i co, że ona, nieszczęsna, w tym roku skończyła tylko 46 lat. Przez 15 lat żyła bez męża i żeby nas utrzymać brała się za każdą pracę. Tylko teraz, dzięki tym nowym sąsiadom, los uśmiechnął się do niej. I niech dalej się uśmiecha.)

Facet z naszego domu oświadczył się mojej siostrze. O Boże, jak się radowała moja matka, jak się cieszyła! Kupiła wełnę, zaczęła przygotowywać posag dla panny młodej. Za trzy miesięcy musiałem iść do wojska, dlatego moja mama śpieszyła się, by przygotować wesele siostry do tego czasu. Dzięki mleku i jego wyrobom zebraliśmy całkiem przyzwoitą sumę pieniędzy. Mama latała jak na skrzydłach, pieniędzy wystarczało na mały posag. Dwa miesiące później moja siostra wyszła za mąż. Ślub się udał. Ta radość i szczęście wystarczyłoby nam na kilka kolejnych lat.

Teraz na podwórku zbudowaliśmy coś w rodzaju małego sklepu. Umieszczałem tam mleko z mlekiem siadłem i  powoli sprzedawałem. Często wszystko było kupowane przed lunchem. Pewnego dnia wydawało mi się, że Nadżib-kiszi był niezadowolony. Przeglądając słoiki z zsiadłym mlekiem, burknął:

– Ten produkt ma specyficzny smak ... Ale jaki to smak, nie rozumiem .... Tak, tak, wcześniej był też smak, ale nie taki silny ... A teraz wyraźnie go czuć …

Nic nie zrozumiałem. Kilka dni temu inny klient też zwrócił uwagę, że zsiadłe mleko ma dziwny zapach i smak. Miałem wątpliwości. Może moja matka mieszała coś z mlekiem, a ja nie wiedziałem o tym? Z wodą? Ale wiedziałem o dolewaniu wody do mleka. Ale woda nie daje żadnego smaku ani zapachu.

Zapomniałem powiedzieć mojej matce o moich wątpliwościach. Nu i potem klienci po prostu mruczeli, a nie otwarcie przeklinali. No cóż, burknęli, kupili to, czego potrzebowali i odchodzili.

Pewnego dnia sprzedałem wszystko bardzo szybko i poszedłem do domu. Z łazienki dobiegł odgłos bieżącej wody, najwyraźniej matka robiła pranie. Ale moja matka zazwyczaj prała rano. Pomyślałem, może, się kąpie. Ale z jakiegoś powodu drzwi do łazienki pozostały uchylone. Odwróciłem się i wszedłem do pokoju, chciałem się położyć, odpocząć, ale najpierw postanowiłem poczekać, aż mama wyjdzie z łazienki i pójść do toalety. (Mieliśmy połączoną łazienkę).

Wkrótce moja matka wyszła i, wycierając ciało, poszła do sypialni. (Nie słyszała, jak wróciłem do domu). Wstałem i poszedłem do łazienki. Kiedy tam wszedłem, zapach mleka uderzył mnie w nos. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Matka wlała do wanny całą beczkę mleka. Na jej śladach w łazience były również krople mleka ... poczułem zawroty głowy, prawie spadłem tam. Wracająca z sypialni matka, widząc mnie, była zaskoczona. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu. Między nami staną wielki mur, za dwie minuty staliśmy się sobie zupełnie obcymi ludźmi. Tak więc matka kąpała się w mleku, które dawała nam sąsiadka? (W tym momencie przypomniałem sobie, jak nauczycielka literatury podczas lekcji opowiadała nam jak Farhad przeprowadził mleczną rzekę do pałacu Szirin3). Nie! Nie! Moja matka nie może tak zrobić! Więc co mówił Nadżib-efendi?! „Mleko oddaje jakimś smakiem ... ale jakiego rodzaju jest ten smak, nie rozumiem .... Tak, tak, wcześniej też był ten sam smak, ale nie aż taki silny ... A teraz wyraźnie go czuć …”

 

***

 

Przez trzy dni moja matka i ja milczeliśmy. Ani nie chodziła po mleku, ani go nie przygotowywała. Matka szła na górę do sąsiada, pracowała tam, a potem wracała. Nadchodził czas następnej beczki. Albo musiałem iść z pomocą mojej matce, aby nieść ten ciężar lub musiałem z nią porozmawiać. W końcu matka nie mogła tego znieść:

– Synu, wiem, że zgrzeszyłam ... Ale nie zaczęłam tego ja. Bóg jest winien wszystkiego. Jeśliby tylko Bóg nie zmusił mnie chodzić i ciężko pracować w domach, gdybym nie musiała raz w tygodniu kąpać żonę gospodarza w mleku, a następnie prosić o nie, które zostawało wylewane do kanalizacji, być może, nie popełniłabym tego grzechu ... Diabeł mnie zwiódł. Myślałem, że przecież ta kobieta i tak była wykąpana w tym mleku, a dlaczego ja nie mogę, może i do mnie wróci miniona uroda, przypomnę sobie, że i ja jestem kobietą ... To mój grzech. Za godzinę muszę znów kąpać naszą gospodynie w mleku. Potem przyjdziesz i pomożesz mi spuścić na dół tę beczkę, ja sfermentuję mleko, a my znowu sprzedamy towar …

– Po tym jak ty się wykapiesz.... Może i ja jeszcze się wykąpię.... – odpowiedziałem mimowolnie.

 

***

 

Teraz jestem w wojsku. Po tym, jak oddam swój obowiązek Ojczyźnie, chcę pojechać do Rosji. Zdobędę pracę, ożenię się i zostanę tam. Nigdy tu nie wrócę.

Czasami rano dają nam szklankę mleka. Wszyscy piją. Oprócz mnie.

 

 

2011 r.

 



1 Urumczi – stolica autonomicznej organizacji, w której zwięźle mieszkają Ujgurscy Turcy.

2 Szamacha – to starożytne miasto Azerbejdżanu.

3 Bohaterowie wiersza XII wiecznego azerbejdżańskiego poety Nizami Gandżawi „Chosrow i Szirin”.

 

 

 

 

 

Przełożyła z języka azerbejdżańskiego Dr. Hijran Aliyeva.

 

Korekta: Marek Kurek.

 

 

AZAD GARADERELI

 

Azad Garaderi ( Veliyev Azad Veli oglu) urodziła się w 1954 roku we wsi Garader powiatu Zangelan w Azerbejdżanie. Po ukończeniu Instytutu Pedagogicznego, pracował jako nauczyciel w szkole. Po okupacji jego rodzinnej wsi i całego regionu przez Ormian (1993), jego rodzina przeniosła się do Baku (stolica Azerbejdżanu). Przez 15 lat pracował w radio. Autor książek  „Dumduru su” (Czysta woda), „Ulartı” (Wycie), „Qar ağlığı” (Biel śniegu), „Burda kişi var?” (Czy jest tu mężczyzna?) „Müharibə uşaqları” (Dzieci wojny), „Günəş tutulan yerdə” (Gdzie słońce wschodzi. Historie i powieści), „Şəhərcik” (Miasteczko), „Kuma-maniakalnych çökəkliyi” («Dell Kuma -manidzh »), „Əllidən bir kəm” (Pięćdziesiąt minus jeden. Roman). W Turcji, opublikował książkę „Süd Gölü” (Mleczne rzeki).

Opowieści pisarza zostały przetłumaczone i opublikowane w czasopismach i na stronach internetowych w języku rosyjskim, angielskim, tureckim, polskim.

Pisarz jest laureatem konkursu na najlepszą historię, przeprowadzonym przez Radio „Azadlig” (Wolność) (2011) oraz dyplom dla najlepszej opowieści o Polsce (2012).

Założyciel i redaktor pisma literackiego „Yazı”.

 Е-mail: azadqaradereliHYPERLINK "mailto:azadqaradereli@yahoo.com"@yahoo.com

Facebook: https://www.facebook.com/azad.qaradereli